Słyszeliście pewnie o jesiennej depresji. Zadziwia mnie tylko że o jesiennej wersji tyle się mówi, a nikt nie wspomina o zimowej.

Jesień potrafi być ciepła. Jest całkiem kolorowa, a dni są względnie długie. W porównaniu z zimą - wygląda to dobrze i zupełnie nie depresyjnie.

To właśnie zimą rano wstajemy - ciemno. Wracamy z pracy - ciemno. W dzień jest szaro, i najczęściej niesamowicie zimno. Ciśnienie samo w sobie też nie należy do najlepszych, przez co wiele osób wchodzi w tryb “bez kawy nie funkcjonuję”. Sam zauważyłem po ludziach - że właśnie na zimę przełączają się na napęd kawowy. Jesień nie wymaga takich środków ratunkowych.

Może to właśnie dlatego święta są akurat wtedy? Przeżycie kilku miesięcy takiej scenerii, bez tej pięknej, kolorowej przerwy, byłoby niezłym wyzwaniem. Nie dziwne, że wiele osób wyjeżdża aby święta spędzić w pensjonacie - zmiana otoczenia jest w takim okresie jak lekarstwo.

Patrząc na to z tej strony - jesienna depresja jest niczym, w porównaniu z zimową. W takim razie dlaczego ta pierwsza jest tak mocno “reklamowana” i zauważana w mediach? Odpowiedź zostawiam dla Was!

A jeśli Wy też jedziecie na święta zmienić klimat, polecamy dobre miejsca:

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij